Archiwum dla wrzesień, 2008

On czy ja?

Posted in Uncategorized on wrzesień 20, 2008 by redmeer666

Spokojnie, nie chodzi o jakieś moje rozterki miłosne czy dylematy moralne. Takich przecież nie mam.

Tym razem o tym, kim jest Red i kim jestem ja…
Bo nie są to te same osoby, jak twierdzi większośc ludzi mnie znających lub nieznających. utożsamia Reda ze mną bardzo ściśle, fałszując obraz mój.

Drudzy natomiast stawiają Reda naprzeciw mnie, również obraz z lustra Reda mając za mnie, co byłoby straszne, gdyby było prawdziwe.

Jak to jest napisać chcę. Czy się uda bez błaznowania luv chujni nie wiem.

Generalnie to Red jest maską, która zasłaniam swą nijakosć i pospolitość. człowiekeim jestem dośc przeciętnym, nie mamżadnych nadzwyczajnych przymiotów czy talentów. Nie jestem rozedrganym wśród własnych myśli romantykiem czy światłym racjonalistą. Jestem zupełnie podobnym do reszty świata cżłowiekiem.

Wszystko dzieję sie przez nudę. To nuda stworzyła Reda i jego obraz ponurej zajebistości, która wyewoluwała z przepełnionej emocjonalymi skokami ery Redowej inicjacji w moim życiu. zakrywałem siebie Redem, nieraz udając przesyconego emocjami w tekscie jednoczęsnie siedząc i pijąc kawę ze stoickim spokojem cżłoweika niczym się nie zajmującego.

Normalność jest chujowa. Ja Hubert, nie potrafię się jej wymknąć, po prostu. Dlatego tworzę sobie imaginację siebie, by dac ludziom poczucie obcowania z kimś niezwykłym.

Rzekłem
Zdrowia
Któryś z nas, sam nie wiem czy pisze od serca czy stawiam kolejną maskę

Aseksualny bohater analny

Posted in Uncategorized on wrzesień 18, 2008 by redmeer666

Mamy dziś ładny dzień, więc żalów mych głębokich i pseudomądrowania mam jeszcze na jeden tekst. zapewne spowodował to Goethe. Jego za ów twory winić możecie.

Napomknę tu o mojej aseksualności, którą niedawno na forum klasy mej zadeklarowałem publicznie. Mogłem to sobie odpuscić, zauważyłem jednak, iz asekualność moja źle jest pojmowana. Odbiera się mnie jako tego, co ani chłopca ani panny nie lubi. A to nieprawda jest wierutna.

Z moją orientacją się nic złego nie stało. Jak wiadomo powszechnie wszstko co moje jest udawane. Nadal cenię sobie kobiety, choć irytują mnie one. zaobserwowałem jednak spadek fascynacji samym seksem, to jest stosunkiem seksualny. Nagle wydał mi się jakiś sztucznie mechaniczny, wynkonywany bezpłciowo. Wydaje mi się, iż dlaego to, że odkryłem na sobie samemu, iż seks sam w sobie bez delikatnej choćby nuty wzniosłego zafaascynowania umysłami obojga partnerów i tej nitki namiętności mentalnej jest własnie tym, czego człowiek fizycznością swą nigdy w stanie zrobić nie będzie.

Właśnie dlatego na czas jakis postanowiłem się poświęcić szukaniu takiej osoby, która potrafiła będize me neurony zadurzyć pozytywnie i dac mi pociechę z czerpania rozkoszy umysłowej, nie zaś cielesnej.

Czuje jednak, że wyjdzie mi to tak samo jak poprzedni milion wzniosłych pomysłów…

Widzicie? Nie jest ze mną aż tak źle:P

zdrowia
Red

Chujowy aktor Red

Posted in Uncategorized on wrzesień 18, 2008 by redmeer666

1. Liriel użycz mi gg swe.
2. Pewnie, że kuleję w tym temacie, jak w każdym zresztą. Nikogo moje kulganie jakoś nie powinno dziwić.
3. Wcale nie staram się być fajny. świat jest fajny, a ja wszak stoje w opozycji. Pseudoromantyczny Prometeusz.
4. Robię z siebie te chujne indywiduum, by zakryć swoja normalnośc i mętność pospolitą. faust ze mnie żaden
5. Nie przestane przeklinać, bo jak przestanę, to pisac przestanę
6. Nie będę poprawiać błędów
7. Ten blog jest dla nikogo, nie służy słitasnemu szpanowaniu ani niczemu innemu, poprostu wylewam swe żale tu i buduje spiżowy odlew własnej maski
8. ZoltaR jest zajebisty.
9. Ja też
10. Idźcie w pizdu, moja utopia fałszywości jest jednoosobowa

Nie jest potrzebny tytuł, bo i po co?

Posted in Uncategorized on wrzesień 17, 2008 by redmeer666

Witam ponownie po długiej nieobecności. Nieobecności spowodowanej lenistwem, niezapłaceniem rachunku i problemami z dyskiem twardym…

Napisze dziś o moim pierwiastku romantycznym. A raczej o braku tegowoż pierwiastka. Być może to mało wązne na tle wydarzeń ostatnich, ale mnie szczerze wali to, że USA upada. Ja za ważniejsze uznaję upadek pewnej części mojego życia…

Przez kilka lat byłem sobie romantycznym chłopcem lubującym sie w dziewczynkach, piszącym miłosne wiersze do wyimaginowanej i nie tylko wyimaginowanej ukochanej. Wydawało mis ię, że jestem zajebisty. Postrzegany jako młodociany artysta szargany płomieniami lotnej mysli romantyka.

Gówno prawda. Wiele lat musiałem czekać by sobie to uświadomić. na szczeście pomogły mi w tym kobiety, niestrudzenie stojące na straży męskiej irytacji. Możecie mnie teraz nazwać męskim epigonem, który za swe niepowodzenia sercowe obarcza kobiety. Macie prawo wszak być w błedize, za rękę wyciągac was nie miarkuję.

Stałem sie bezludzką potrochu maszyną. Zaniknęły płomienie, emocje opadły. Dziewczyny nabrały innego kolorytu w moich oczach, zaś ja sam spaliłemto, co niestrudzenie tworzyłem przez lata ciemnoty. Nie żal mi tego, żal straconego bezowocnie czasu…

Stałem się ironiczny, cyniczny i prostacki. Oficjalnie i zewnętrznie. Ale czy w takim człowieku istnieje coś poza zewnętrznością? Sam nie wiem. Pierdolę bez sensu, to wiem na pewno.

Oj kiepska ta nota, bardziej niż reszta. przegrane problemy przegranego człeka…

Czy aby tylko na 100% przegranego?

Może świat ukierunkuje sie w stronę człowieka maszyny, organizmu białkowego niepodatnego na uczucia? Raczej nie.

Chujnia mnie ogrania gdy widzę, jak moje fałszywe przeświadczenie o stylu notki każe mi wstawiać te entery. Jednak nie, nie umarło moje wnętrze. Cholera.